Gąsowski nagrywał współpasażera i mówił, że śmierdzi. Internauci nie zostawili na nim suchej nitki

Piotr Gąsowski nagrywał pasażera podczas lotu i opowiadał o jego zapachu. Znany aktor podpadł w ten sposób internautom. W związku z tym media społecznościowe 58-latka zalały niepochlebne komentarze osób, które zarzucają mu brak kultury.

Piotr Gąsowski nagrywał pasażera

Osoby Piotra Gąsowskiego chyba nikomu nie trzeba bliżej przedstawiać. Popularny aktor, prezenter i artysta kabaretowy, który z powodzeniem rozbawia widzów, jest w stałym kontakcie z fanami. Za pośrednictwem mediów społecznościowych opowiada o swojej pracy, dzieli się rodzinnymi chwilami, a także sytuacjami z życia prywatnego. Niewątpliwie zwykle robi to z wyczuciem. Czy tym razem przekroczył granicę dobrego smaku?

Gąsowski postanowił zrelacjonować na swoim Instagramie niezbyt komfortową podróż do Hiszpanii. Za dyskomfort odpowiedzialny był „śmierdzący” współpasażer, na którego wyraźnie narzekał w relacji aktor.

Cześć, moi drodzy, nie uwierzycie, co mi się przydarzyło. Siedzę w samolocie Lufthansy na lotnisku w Warszawie, jest siódma nad ranem. Siedzę mniej więcej już pół godziny, samolot jest spóźniony o godzinę do Frankfurtu, gdzie mam przesiadkę dalej (…) Jakby tego było mało, samolot jest totalnie pełny

A pan, który usiadł obok mnie… Dobra nie będę owijał w bawełnę: Strasznie śmierdzi. Okropnie! (…) Dwie i pół godziny już stoimy, nic się nie zmienia i śmierdzi, jak śmierdziało (…) Cześć, moi drodzy, jest miejsce, lecę do Malagi (…) No, chyba że nie wiem, co się jeszcze wydarzy. W każdym razie może uda mi się dziś dolecieć i mam nadzieję, że nie dostanę jakiegoś śmierdziucha tym razem

– relacjonował zniesmaczony Gąsowski.

W mediach społecznościowych Gąsowskiego zawrzało

Piotr Gąsowski zbulwersował swoją relacją internautów, którzy nie szczędzili aktorowi negatywnych komentarzy. Co więcej, w związku z wypowiedzią aktora, tych pojawiło się całe mnóstwo. „Fani” zarzucili mu nie tylko brak kultury, ale również bezprawne wykorzystanie wizerunku współpasażera. Co więcej, niektórzy dodali, że na jego miejscu poszliby do sądu.

Panie Gąsowski, aż tak nisko Pan upadł? Współczuję..

Klasy nie kupisz za żadne pieniądze.

Widzę jedno – oczy tęskniące za rozumem.

Panie Gąsowski, niestety to zawsze Pan kojarzył się z byciem „blechem”. Na miejscu pasażera – ścigam film, artykuł i idę do sądu. Naprawdę widać, że akurat w Pana przypadku pieniądze są skutkiem ubocznym grubiaństwa, chamstwa i prostoty.

I ja na miejscu pasażera, ściągam film i ten artykuł i do sądu idę o odszkodowanie. Za obrażę oraz za udostępnienie wizerunku bez zgody.

To nie pierwszy raz, kiedy aktor musi mierzyć się z krytyką. Ta spotkała go m.in. po tym, jak postanowił bronić skazanej za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu Beaty Kozidrak. Co więcej, bardzo mocne słowa pod adresem Gąsowskiego padły również wtedy, gdy zachorował na COVID-19 i trafił do szpitala – Piotr Gąsowski dostaje życzenia śmierci. „Życzą mi, żebym zdechł”.

Źródła: rozrywka.radiozet.pl, www.instagram.com

Fotografie: Instagram (miniatura wpisu), www.instagram.com

Zostaw komentarz

Do Golumii i z powrotem

Królewna Julia, krasnoludy, wilki i tajemniczy diament, rurkopławy i dżdżownice, które zamieniają się w żmije. To historia, którą Marcin Szul, weterynarz i handlowiec z Dąbrowy Górniczej, zawarł w swojej pierwszej książce "Do Golumii i z powrotem". Napisał ją na podstawie historii, które wcześniej wymyślał specjalnie dla 11-letniej córki.