Kamil Durczok na ostatnim nagraniu przed śmiercią. Już wtedy bardzo źle wyglądał


0

Wideo nagrane tuż przed śmiercią Kamila Durczoka trafiło do sieci. Mało kto wiedział, jak naprawdę wyglądały ostatnie chwile uzależnionego od alkoholu dziennikarza. Durczok prawdopodobnie mógł mieć świadomość, że wkrótce odejdzie z tego świata.

Wiedział, co się dzieje?

Odejście Kamila Durczoka było dla nas wszystkich wielkim szokiem. Dziennikarz od wielu lat zmagał się z silnym uzależnieniem od alkoholu, które stopniowo wyniszczało jego organizm. Pomimo istniejących możliwości terapii, Durczok nie chciał pójść na odwyk. Wiadomo, że niedługo przed śmiercią stan zdrowia mężczyzny uległ dramatycznemu pogorszeniu. W związku z tym, 53-latek trafił do szpitala, gdzie zmarł 16 listopada na skutek krwotoku wewnętrznego. Wiele wskazuje na to, że dziennikarz mógł mieć świadomość, że wkrótce umrze. Wiedział doskonale, że tryb życia, który prowadzi jest skrajnie wyniszczający i w końcu musi doprowadzić do tragedii.

Kamil Durczok zdając sobie sprawę, że zmarnował swoje życie dla alkoholu, postanowił wesprzeć projekt dotyczący m.in. problemu uzależnienia. Dziennikarz wraz z Iloną Felicjańską, Przemysławem Saletą i Maciejem Zientarskim wystąpił w teledysku do piosenki zatytułowanej „Nie zmienimy nic”. Filmik zaczyna się od przytoczenia kultowego już wybuchu Durczoka, który wulgarnie komentuje brud panujący na jego stole. Później pojawiają się zdjęcia artykułów prasowych, opowiadających o skandalicznym wybrykach za kierownicą z udziałem pijanego prezentera.

Utwór formacji Róża&Burza w subtelny sposób porusza kwestię alkoholizmu, pokazując w klipie postaci z pierwszych stron gazet, które zdecydowanie nie należą do idealnych. Piosenka miała swoją premierę 25 grudnia. W teledysku w szczególności zwraca uwagę postać zmarłego niedawno Kamila Durczoka. W ujęciach prezentujących jego sylwetkę wyraźnie widać, że mężczyzna jest schorowany. Blada, wiotka skóra twarzy i nieprzytomne spojrzenie pozwalają przypuszczać, że już w chwili nagrywania materiału stan jego zdrowia był daleki od pożądanego.

Wideo nagrane tuż przed śmiercią Kamila Durczoka

Niedługo przed śmiercią dziennikarz zwiększył swoją aktywność w mediach społecznościowych. W aplikacji Durczokracja tłumaczył swoje złe postępowanie i wstawiał się za celebrytami, którzy podobnie jak on pogubili się w życiu.

Nazywam się Kamil Durczok. Jestem alkoholikiem. Aktualnie niepijącym. Rozumiem, co przeżywa teraz Beata Kozidrak. Zanim jakiś narodowy kaznodzieja zechce stwierdzić, że oto pijak broni pijaka albo gwiazda gwiazdę, powiem jasno: nie da się usprawiedliwiać tego, co zrobiliśmy. Głupota, zagrożenie? Chwila zapomnienia? […] To, co zrobiliśmy to rzecz straszna. Każdy z Was mógł być naszą ofiarą […] Mam 53 lata, złamaną karierę i bankructwo życiowe na karku. Stać mnie na to, żeby mówić i pisać prawdy niepopularne. Żeby mieć w dupie opinię kilku milionów baranów, z którymi, oprócz dowodu osobistego z nadrukiem PL, nic mnie nie łączy. Ale druga przyczyna jest ważniejsza. Piszę, bo choć nie da się usprawiedliwić i wytłumaczyć tego, co zrobiliśmy, ponosimy niezasłużone, dodatkowe kary. […] Beata Kozidrak dostarczała nam wielu wzruszeń i emocji. Ja próbowałem dostarczać informacji, by ludzie lepiej rozumieli świat. Nie ma powodu, byśmy przepłacali za nasze błędy.

Jeden z dziennikarzy, który przyjaźnił się z Kamilem Durczokiem miał powiedzieć, że już w noc poprzedzającą jego zgon rodzina i przyjaciele 53-latka zdawali sobie sprawę, że tym razem nie zdoła przeżyć.

Źródła: www.planeta.plwww.pudelek.plwww.radiozet.pl

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), YouTube, Facebook


Like it? Share with your friends!

0
Admin

0 Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *