Następna będzie Polska. Ukraiński żołnierz ostrzega, co może się wkrótce wydarzyć

Ukraiński żołnierz o działaniach rządu w obliczu zagrożenia: Walerij Bonadrenko – żołnierz ochotnik ukraińskich sił zbrojnych – był gościem Beaty Lubeckiej z Radia ZET. „Ukrainie brakuje zdecydowanego rządu, żebyśmy atakowali i szli naprzód, wyrzucali wrogów z naszej ziemi” – stwierdził.

Ukraiński żołnierz o działaniach rządu

Walerij Bondarenko w rozmowie z Beatą Lubecką zdradził, jakie są jego zastrzeżenia co do działań ukraińskiego rządu. Podkreślił, że jego zdaniem brakuje kogoś, kto podejmowałby odważne decyzje. Ukraińskie miasta przygotowane są do obrony, ale nie do ataku.

Ukrainie brakuje zdecydowanego rządu, żebyśmy atakowali i szli naprzód, wyrzucali wrogów z naszej ziemi. Nasz rząd mniej więcej jest zdecydowany na obronę kraju, a nie na atak

– mówił gość Radia ZET.

Bondarenko porównał Putina do Hitlera i zaznaczył, że zagraża on bezpieczeństwu całego świata. Zdaniem żołnierza należałoby atakować na wszystkich frontach, „wyrzucać wroga i robić tak, jak było podczas II wojny światowej – nie tylko rzucić do granic, ale przekroczyć je i eliminować ruski rząd”.

 Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych Walerij Bondarenko: Brakuje nam zdecydowanego rządu, byśmy atakowali i szli naprzód. Potrzebujemy przekroczyć nasze granice i eliminować ruski rząd @RadioZET_NEWS #GośćRadiaZET

Cała rozmowa tu https://t.co/ROEbLPErKK pic.twitter.com/xbKsYzHxe9

— Gość Radia ZET (@Gosc_RadiaZET) March 14, 2022

Gdy Beata Lubecka dopytywała żołnierza, czy Ukraina miałaby siłę na to, by zaatakować Rosję, usłyszała odpowiedź twierdzącą.

Mamy siłę, ale musi być trochę więcej zdecydowania do użycia tej siły

– stwierdził Bondarenko.

Ukraiński żołnierz Walerij Bondarenko w #GośćRadiaZET: W NATO jeden lub dwa rządy są, co mają jaja i chcą pomóc Ukrainie – Polska i Litwa. Oni wiedzą, co to są komuniści i ruscy, pamiętają tę historię. Inne państwa niestety nie @RadioZET_NEWS

— Gość Radia ZET (@Gosc_RadiaZET) March 14, 2022

„Następna będzie Polska”

W rozmowie z dziennikarką Walerij Bondarenko wskazał, że Rosjanie nie mają żadnych skrupułów, co czasem daje im przewagę.

Ruscy robią to inaczej – ogarniają małe miasta, kobiety i dzieci, robią tzw. korytarze zielone i idą z tyłu, a nasi żołnierze ze łzami w oczach nie potrafią strzelać, bo to nasze kobiety i dzieci. Jak widzę, że z przodu ruskiego samochodu idzie jakaś kobieta z dzieckiem, to muszę być zdecydowany i strzelać. Oczywiście nie chcę urazić kobiety ani dziecka, muszę mieć bardzo dobre wyszkolenie, żeby zabić ruskich i jakoś uratować tych ludzi. Nie zawsze da się to zrobić

– mówi żołnierz.

Korytarze humanitarne? – Nasi żołnierze ze łzami w oczach nie potrafią strzelać [do Rosjan – red.], ponieważ to nasze kobiety i nasze dzieci. Niestety to wojna. Muszę być zdecydowany i strzelać – mówi ukraiński żołnierz Walerij Bondarenko.@RadioZET_NEWS #GośćRadiaZET pic.twitter.com/VRhDiUZL5Z

— Gość Radia ZET (@Gosc_RadiaZET) March 14, 2022

Bondarenko zaznaczył też, że teraz jest już za późno na dyplomację i rozmowy.

To jest wojna i tu nie ma żadnej demokracji (…) Mamy zabić wroga, wyrzucić z naszego kraju. Tylko wtedy mogą popatrzeć tym dzieciom w oczy. (…) Jeśli my tę wojnę przegramy, to następna będzie Polska

– powiedział żołnierz.

 Żołnierz ukraińskich sił zbrojnych Walerij Bondarenko: Jakbyśmy przegrali tę wojnę, to następna będzie Polska. Zrobimy wszystko, co w naszych siłach, żeby nie wpuścić Putlera do Polski i do Europy @RadioZET_NEWS #GośćRadiaZET

Cała rozmowa tu https://t.co/ROEbLPErKK pic.twitter.com/HTZQCxfYwM

— Gość Radia ZET (@Gosc_RadiaZET) March 14, 2022

Źródła: wiadomosci.radiozet.pl

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu), Twitter

Zostaw komentarz

Do Golumii i z powrotem

Królewna Julia, krasnoludy, wilki i tajemniczy diament, rurkopławy i dżdżownice, które zamieniają się w żmije. To historia, którą Marcin Szul, weterynarz i handlowiec z Dąbrowy Górniczej, zawarł w swojej pierwszej książce "Do Golumii i z powrotem". Napisał ją na podstawie historii, które wcześniej wymyślał specjalnie dla 11-letniej córki.