Zaloguj przez Facebooka

• News

Pojazd rolniczy przygniótł 3-latka

Pogotowie odmówiło wysłania karetki. 15-latka umierała na oczach rodziców

15-letnia Julka z Ostródy nie otrzymała pomocy, ponieważ operator pogotowia trzykrotnie odmówił wysłania karetki. Nastolatka zmarła na oczach rodziców.

Julka z Ostródy

Jak informuje Super Express, Julia Szymańska urodziła się z poważną wadą serca. Dziewczynka nie miała tętnicy łączącej serce z płucami. Kiedy skończyła 4 lata wszczepiono jej zastawki. W kwietniu tego roku miała przejść operację, ale odłożono ją z powodu pandemii koronawirusa.

W niedzielę (15 listopada) Julka bardzo źle się poczuła. Nastolatka miała migrenę, gorączkę i zaczęła wymiotować. Rodzina bezzwłocznie skontaktowała się z numerem alarmowym 112.

Dyspozytorka pogotowia została poinformowana o pogarszającym się stanie dziewczyny. Rozmowę przekierowano do lekarza ze szpitala w Ostródzie. Pracownik medyczny zalecił podawanie 15-latce ibuprofenu. To jednak nic nie dało. Stan Julki znacznie się pogorszył. Doszły również sile bóle mięśni, które uniemożliwiały chodzenie.

Rodzina dziewczyny nie dawała za wygraną i w dalszym ciągu próbowała skontaktować się z medykami. Relacja Weroniki Szymańskiej siostry zmarłej nastolatki jest naprawdę wstrząsająca:

Około godz. 23 w poniedziałek, ponownie zadzwoniliśmy na pogotowie. Przekierowano rozmowę do lekarza pełniącego dyżur, który nakazał podwoić dawkę ibuprofenu. Julia nadal bardzo źle się czuła.

– powiedziała w rozmowie z Super Expressem.

Kolejny telefon został wykonany godzinę później. Ponownie jednak rodzina została odprawiona z kwitkiem.

Karetka przyjechała za późno

We wtorek (17 listopada) Julka przestała oddychać. Ojczym zaczął reanimować dziewczynę i dopiero wtedy po kolejnym telefonie przyjechała karetka na sygnale.

Zjawili się dosłownie po 3 minutach. Podjęto czynności reanimacyjne, ale nie udało im się przywrócić Julii do życia. Gdyby dyspozytor od razu wysłał załogę ratownictwa Julia na pewno by żyła. Miała całe życie przed sobą.

– relacjonuje dalej Weronika Szymańska.

Tragedia rodziny Szymańskich odbiła się szerokim echem. Urząd Wojewódzki w Olsztynie zamierza wyjaśnić całą sprawę. Obecnie wiadomo jedynie, że operator 112 przekierował rozmowę do dyspozytora pogotowia, który decydował o możliwym wysłaniu karetki.

Siostra zmarłej 15-latki nie zamierza odpuszczać. Chce zgłosić sprawę bezpośrednio do prokuratury.