Zdjęcia pobitej księżnej Kate obiegły świat! Ludzie nie kryją oburzenia

Zdjęcia pobitej księżnej Kate obiegły cały świat! Choć być może w założeniu, miały zrobić coś pożytecznego, to najprawdopodobniej odniosły zupełnie inny skutek. Wywołały na przykład ogromne oburzenie w Wielkiej Brytanii. Zwłaszcza, że na plakatach, które miały zwrócić uwagę na przemoc domową, znalazło się też hasło: „Doniosła na niego”.

Zdjęcia pobitej księżnej Kate obiegły cały świat!

Jak się okazuje, za plakat z posiniaczoną twarzą księżnej Kate odpowiada włoski artysta Alexsandro Palombo. O sprawie informuje Daily MailFotografia nie przedstawia prawdziwych obrażeń żony księcia Williama. Jest jedynie przerobiona przez artystę w specjalnym programie graficznym. Na plakacie pojawiło się również hasło w języku angielskim.

Doniosła na niego. Ale nikt jej nie uwierzył, ale została sama. Ale nie została ochroniona – ale nie został zatrzymany. Ale i tak została zabita

Nic więc dziwnego, że przerobiona fotografia wywołała takie poruszenie i oburzenie jednocześnie… Wiadomo, że Alexsandro Palombo nie uzyskał zgody na użycie wizerunku księżnej Kate. Potwierdził to już Pałac w oświadczeniu, które wydał dla „The Sun”.

Trzecie zdjęcie przedstawia twarz pobitej księżnej Kate

Nie tylko księżna Kate

Okazało się, że księżna Kate, to nie jedyna znana na całym świecie kobieta, której wizerunek został użyty na takim plakacie.

„Ofiarami” Alexsandro Palombo padły również przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, królowa Hiszpanii Letizia czy też i wiceprezydentka USA Kamala Harris. Jak donosi Daily Mail, plakaty te znalazły się m.in. na przystankach autobusowych czy na budynkach w Mediolanie, a także i w hiszpańskim Los Alcazares. Jednak nie zostało to jeszcze oficjalnie potwierdzone przez nikogo.

Najbardziej wstrząsające jest jednak to, że włoski artysta nie współpracował z żadną organizacją, która niesie pomoc ofiarom przemocy domowej. Miał działać jedynie na własną rękę. Co więcej, na plakatach nie ma też żadnego kontaktu, ani informacji o tym, gdzie poszkodowani mogliby otrzymać pomoc. A to również nie do końca przemawia za szczerością jego intencji.

Źródła: www.dailymail.co.uk, www.thesun.co.uk

Fotografie: Instagram

Zostaw komentarz

Do Golumii i z powrotem

Królewna Julia, krasnoludy, wilki i tajemniczy diament, rurkopławy i dżdżownice, które zamieniają się w żmije. To historia, którą Marcin Szul, weterynarz i handlowiec z Dąbrowy Górniczej, zawarł w swojej pierwszej książce "Do Golumii i z powrotem". Napisał ją na podstawie historii, które wcześniej wymyślał specjalnie dla 11-letniej córki.