Znajomi wspominają Emila Czeczko. Zdradzają, jak mówiono na niego w szkole

Znajomi wspominają Emila Czeczko jako „fajtłapę” i mówią, że miał problem z kopnięciem piłki na wuefie. Jak to możliwe, że Czeczko został polskim żołnierzem i pilnował granicy kraju? To pytanie wydaje się zasadne tym bardziej, że 25-latek ma na koncie szereg wybryków, jeden z nich jest szczególnie odrażający.

Wyrok za pobicie matki

Honor, szacunek, duma – polski mundur przywodzi na myśl wiele pozytywnych wartości. To, co zrobił Emil Czeczko, daje do myślenia. Bo jak to możliwe, że taki człowiek mógł należeć do polskiego wojska? Ilu jest mundurowych, którzy swoim zachowaniem przypominają Emila Czeczko?

25-latek mieszkał w Bartoszycach. Interesował się muzyką i historią. Był też fanem komputerowych strzelanin. Onet prześledził jego działalność w sieci. Od lat udzielał się na profilach związanych z prawicą. Komentował wydarzenia polityczne, a szczególną uwagę przykuł jego komentarz z 2015 roku.

Pora spi***alać

– napisał wówczas pod wpisem profilu Red is Bad pt. „Dzięki Unii banki będą mogły okradać swoich klientów”. A gdy jeden z użytkowników zapytał go o to, dokąd chciałby uciec, Czeczko odpowiedział:

Poza UE najlepiej

Cóż, jedno trzeba mu przyznać – konsekwentnie dążył do realizacji tego celu. Po drodze Czeczko popadł w poważne tarapaty. Okazuje się, że miał problemy z alkoholem i narkotykami. Nie radził sobie z agresją. Kilka miesięcy temu młody mężczyzna pobił własną matkę! Po tym pobiciu Czeczko przeniesiono z jednostki w rodzimym mieście do Węgorzewa.

Z kolei 12 grudnia policja zatrzymała go za jazdę pod wpływem alkoholu i narkotyków.

Żołnierz, który wczoraj zaginął, miał poważne kłopoty z prawem i złożył wypowiedzenie z wojska. Nigdy nie powinien zostać skierowany do służby na granicę. Zażądałem wyjaśnień, kto za to odpowiada

– napisał na Twitterze szef MON Mariusz Błaszczak.

Przełożeni Czeczko zostali odwołani po kilku godzinach od zamieszczenia tego wpisu. Wojsko potwierdziło dezercję żołnierza.

Znajomi wspominają Emila Czeczko

Nazwisko szeregowego Czeczko znalazło się na ustach wszystkich, ale z pewnością nie jest to sława, o której 25-latek mógłby marzyć. Jak na wieść o wyczynach 25-latka zareagowali ci, którzy go dobrze znają? Sprawie przyjrzał się Onet, który dotarł m.in. do znajomych dezertera.

Jak zobaczyłem wiadomości, jego imię i nazwisko, później twarz, to byłem w szoku. Nie wierzyłem, że Emil to zrobił. Ale nawet bardziej zdziwiło mnie co innego. No bo kurczę, że taki facet mógł trafić do woja

– mówi w rozmowie z Onetem pan Marek, który pracuje w sklepie w Bartoszycach – mieście, w którym dorastał Emil Czeczko. Pan Marek chodził z Emilem do gimnazjum.

Jesteśmy z tego samego rocznika, ale byliśmy w różnych klasach. Wie pan, ja tam nie chcę mówić, ale chłopaki w gimnazjum go trochę gnębiły. Nic strasznego, ale trochę się z niego naśmiewaliśmy. No nie był traktowany na poważnie

– wyjaśnia.

Czeczko w podobny sposób zapamiętał pan Łukasz, który uczęszczał z nim do szkoły średniej.

Fajtłapa, był wyśmiewany. Trochę przez swoje odstające uszy, rzucał się przez to w oczy. Ale nie tylko o to chodziło. Czasami miał problem, aby się wysłowić. Bardzo się zdziwiłem, jak dowiedziałem się, że ktoś przyjął takiego faceta do wojska

– komentuje

Ale mężczyzna zapamiętał też wycieczkę do Muzeum Powstania Warszawskiego. Jak twierdzi, podczas tej wyprawy Czeczko rzucał wieloma datami i ciekawostkami. Widać było, że historia to jego konik.

Najwyraźniej jednak nie do końca odrobił lekcje, zarówno z historii, jak i innych przedmiotów, skoro uznał, że warto tyle poświęcić dla białoruskiego reżimu…

Źródła: wiadomosci.onet.plwiadomosci.onet.pl

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu),

Zostaw komentarz

Do Golumii i z powrotem

Królewna Julia, krasnoludy, wilki i tajemniczy diament, rurkopławy i dżdżownice, które zamieniają się w żmije. To historia, którą Marcin Szul, weterynarz i handlowiec z Dąbrowy Górniczej, zawarł w swojej pierwszej książce "Do Golumii i z powrotem". Napisał ją na podstawie historii, które wcześniej wymyślał specjalnie dla 11-letniej córki.